Minęło tyle czasu a ty wciąż rozpamiętujesz swą krzywdę, wciąż rozdrapujesz stare rany?
Ktoś bliski twemu sercu cię oszukał? Odrzucił lub porzucił? A może tęsknisz za tym co nigdy już nie wróci?
Ok, usiądź jeszcze raz i skonsumuj cały ten ból i żal. Przypomnij to sobie klatka po klatce jakbyś zatrzymywał film i niczego nie zmieniaj. To się dzieje tylko w twojej głowie, choć poczujesz całym sobą... ale tak właśnie trzeba. Boli? Przykro ci tak, że żal aż ściska gardło? A może strach wierci ci dziurę w brzuchu na samą myśl jak będzie wyglądało twoje życie bez TEGO? Płaczesz?
Płacz... bo to co czujesz, naprawdę rozdziera duszę.
A teraz porozmawiaj ze sobą najszczerzej jak potrafisz... świadomie.
Jeśli płaczesz i rozpaczasz za kimś, to zdaj sobie sprawę, że tęsknisz za jego WYOBRAŻENIEM. Tej osoby, którą kiedyś pokochałeś już nie ma... zmieniła się. Tęsknisz za kimś, kim ten ktoś już nie jest. Nie trzymaj się kurczowo tego starego obrazu.
Powiedz mi, jak ta jedna rzecz, która się kiedyś wydarzyła, może cię ranić tyle razy, ile sobie o niej przypomnisz? Uświadom sobie wreszcie, że to już było, to już się wydarzyło i choćbyś przypominał to sobie po stokroć i zastanawiał się "co by było gdyby...", to po stokroć będzie tak samo. Niczego nie da się już zmienić, nie cofniesz raz wypowiedzianych słów... Więc jeśli rani cię to tak wiele razy, to ty i tylko ty nadajesz temu takie znaczenie! Ty jesteś za to odpowiedzialny, nie ten kto cię zranił. Tkwisz w schemacie ofiara-oprawca. Nikt nie zaprzecza faktom: zostałeś skrzywdzony, ale przeżywając to tyle razy co z tego masz? Tylko i wyłącznie rolę ofiary. Chcesz być nią ciągle? Chcesz się wiecznie użalać? Powiesz: to niesprawiedliwe. Może i tak, ale kto ci obiecał, że ma być zawsze sprawiedliwie?! Czy nie ty sam? Świat nie jest ani dobry ani zły - jest jaki jest, a sprawiedliwość wymyślili ludzie. Ogarnij się wreszcie, bo życie ci ucieka na ciągłym rozpamiętywaniu i zadawaniu sobie cierpienia. Sam wybieraj: użalanie czy działanie. Jeśli nadal to pierwsze, to przynajmniej nie obciążaj ludzi wokół siebie. Nie zasłużyli sobie i nie będą w stanie ci pomóc, jeśli ty sam tego nie zechcesz. Posiedź z tym teraz sam, bo sam to sobie robisz.
Co wybierasz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz